Nasze początki

begginningg

Dzisiaj chcielibyśmy opowiedzieć Wam o naszych skromnych początkach w temacie meteorologii ekstremalnej. Zatem zacznijmy od samego początku.

Znamy się od bardzo, bardzo dawna. Nasza znajomość zaczęła się jeszcze w szkole średniej, kiedy to obaj byliśmy jeszcze (albo już) na etapie „przechodzenia” ze strachu przed burzą w próbę zrozumienia „jak to działa”. Najzabawniejsze w tym jest jednak to, że kompletnie przypadkowo podczas jednej z rozmów na korytarzu okazało się, że oboje interesujemy się tym tematem. Wtedy tak na prawdę zaczęło się rozwijać nasze pogodowe szaleństwo. Były to jeszcze czasy, gdy korzystało się z Gadu-Gadu i za jego pośrednictwem prowadziliśmy nasze rozmowy, dzieliliśmy się spostrzeżeniami, wymienialiśmy znalezionymi w czeluściach internetu narzędziami.

Pierwszą stroną, która służyła nam za źródło danych była niedostępna już strona gdziejestburza.pl

burz1.

fot. Źródło własne.


Doskonale pamiętamy, jaki to był „szok”. Nie spodziewaliśmy się, że można monitorować gdzie w miarę dokładnie padają wyładowania.
Następnym, bardzo podobnym narzędziem był serwis blids.de

fot. blids.de

Narzędzia te, jak na początek naszej przygody były bardzo użyteczne, ale prawdziwe „wow” zrobiliśmy, kiedy odkryliśmy blitzortung.de. To właśnie wtedy na kanale Discovery oglądaliśmy serię Dogonić Tornado, która tak mocno rozpaliła w nas pasję.

Mimo wszystko, ciężko byłoby nas na początku określić mianem „łowców burz”, znacznie bardziej pasowałoby określenie „obserwatorzy burz”. Stacjonarne podpatrywanie zjawisk, wymiana spostrzeżeń SMS-ami, porównywanie oglądanego nieba z mapami detektora wyładowań. Nawet taka forma, na tamte czasy i nasz poziom zaawansowania, gwarantowały ekscytacje połączoną z satysfakcją. Raz za razem podpalaliśmy się emocjami, dając się w całości pochłonąć. Wszystko ma swoje skutki.

W końcu nadszedł ten dzień, jeśli pamięć nie myli – sobota. Obydwoje w swoich domach, z nosami w monitorach, obserwowaliśmy na mapie rozwój komórki w okolicach Zielonej Góry. Nagle cyk, zapaliła się w głowie żarówka – jedźmy do niej! Jak pomyśleliśmy, tak też uczyniliśmy. Bez żadnego pakowania, wsiedliśmy do piotrkowej Mazdy i ruszyliśmy na południe. Jak łatwo się domyślić, ze względów technicznych, dostęp do jakichkolwiek danych meteo w terenie był bardzo mocno ograniczony. Uzbrojeni w jedną, starą kamerę, cały wachlarz emocji, podstawowy poziom wiedzy oraz po parze oczu na głowę – ku przygodzie!  Taaak…

… Całe szczęście, że udało wyjść się z tego cało. Entuzjazm połączony z chęcią podjechania coraz bliżej i bliżej, doprowadziła nas do przebicia rdzenia komórki ciskającej w nas gradem, nawalnym deszczem i bliskimi, na prawdę bliskimi uderzeniami piorunów. Co warto dodać, częściowo było nam dane poczuć to wszystko na własnej skórze – dosłownie, gdyż samochód znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej i dobiegnięcie do niego w niebezpiecznej chwili zajęło nam chwilę. Jakby tego było mało, niedoświadczeni „ściganci” burz zaparkowali samochód na gruntowej, nieubitej drodze. Wyjechanie z błota również kosztowało trochę wysiłku.

vlcsnap-6300-06-23-08h22m48s385

Surowa klatka wycięta z nagranych wtedy materiałów.

 

Głupota? Brak wyobraźni, doświadczenia, zdrowego rozsądku? Zapewne trochę tak. Jednak z perspektywy czasu bardzo cieszymy się, że już na początku naszej burzowej „kariery” tak mocno dostaliśmy po garbie. Właśnie dlatego, że dane nam było się porwać z motyką na słońce i nie na żarty się przestraszyć, nabraliśmy respektu. Fascynacja fascynacją, ale siłom natury należy się szacunek, bo bez zadbania o własne bezpieczeństwo, mogą okazać się groźne. Co najważniejsze – ponad wszystko zrozumieliśmy jedną rzecz. Nie będziemy potrafić biegać, nie umiejąc chodzić. Jeśli mamy się tym zająć, to na poważnie, a jak coś robić, to robić to dobrze. Wtedy zaczęliśmy dbać o swoje przygotowanie merytoryczne i inwestować w technologię i sprzęt. Bardzo prawdopodobne, że dzięki takiemu obrotowi zdarzeń, jesteśmy obecnie tu, gdzie jesteśmy.

P.S. A może przyjdzie taki czas, że opublikujemy film złożony z nagranych materiałów tamtego dnia? Jeśli uda się je odkopać…

 

 

>> <<